31 grudnia, 2013

Subiektywny wybór Magdy – najlepsi i najgorsi 2013 roku

Z końcem roku postanowiliśmy podsumować dla Was to, o czym pisaliśmy do tej pory. Pokusiliśmy się więc o wybranie 3 najlepszych knajp, jakie opisywaliśmy, 3 najlepszych rzeczy, jakie zdarzyło nam się w mijającym roku zjeść oraz 3 rozczarowań. Po 3 na główkę oczywiście, bo choć jesteśmy na co dzień zgodni i słodcy, niczym kolorowa tęcza i latające serduszka, o tyle w kuchni bywa, że panują niuanse.

Na pierwszy rzut MAGDA.

3 najlepsze knajpy 2013 roku:

  1.  Zdecydowanym, absolutnym zwycięzcą jest Marrakesh ex aequo z Tel’avivem. Za każdym razem wychodzę z nich szczęśliwa, bo czuję, że mimo iż nie mogę zjeść wielu rzeczy, które niepotrzebnie zostały zanieczyszczone glutenem w innych knajpach, tutaj mogę wszystko. Nie ma w ich karcie dania, które by mi nie smakowało, a dip z mango…wymiata!!! O Marrakeshu przeczytacie tu. Tel’avivu nie ma jeszcze na blogu, co wkrótce naprawimy, ale menu jest praktycznie to samo.
  2. Na miejscu drugim znajduje się knajpa z kubańskimi przysmakami – El Caribe (do przeczytania). Smakowało mi wszystko, co tam jadłam i mam ochotę na jeszcze. To jak z ulubionym filmem – wiesz, że jest tyle filmów, których jeszcze nie obejrzałeś, że życia by nie starczyło, ale ten ulubiony musisz zobaczyć choć jeszcze raz. Tak mam właśnie z El Caribe – jest jeszcze mnóstwo innych knajp w Warszawie, do których chcę pójść, że aż szkoda wracać w to samo miejsce kilka razy, ale tu – warto.
  3. Miejsce trzecie może być zaskoczeniem, a wybrałam je przez… sentyment. Pochwała Niekonsekwencji (opis)- nie ze względu na menu, którego niemal brak (jest, ale ubogie), lecz ze względu na klimat i lokalizację, mojej ukochanej Ochoty, za którą bardzo tęsknię <3.

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa

3 najlepsze rzeczy, jakie zjadłam w 2013 roku:

  1. Tu muszę się chwilę rozpisać. Rok 2013 rozpoczęłam jeszcze nieświadoma swojej choroby. Dowiedziałam się o niej 8 stycznia, na dietę przeszłam w marcu. Pamiętam jak ze łzami w oczach jadłam ostatnie prawdziwe pizze w swoim życiu, a było ich w tym roku dwie. Pierwszą w dniu diagnozy jadłam w Trattoria Rucola (z pastą truflową, możecie przeczytać o niej tu), drugą – z bułką tartą (by wzmocnić jej glutenowość, a co ;) ) w Boscaiola (klik). Wybór trudny… Wiem, że to nie ostatnie 6 miesięcy, ale zdecydowanie, jeżeli mam podsumować rok 2013, nie mogę nie napisać o pizzy, bo jej smak zapamiętam już do końca życia. I będzie to pizza  Tartuffo z Trattoria Rucola. Jej smak, szeroki wybór i przemiła obsługa – to jest to!
  2. Do dania drugiego wracam myślami często, przypominając sobie jego nietypowy i ciekawy smak. Faworytem nr 2 jest… zupa krem z mango ze świeżą chili z Trzy kolory (opis tutaj). Jeżeli jeszcze jej nie próbowaliście, nie ma na co czekać!!!
  3. Kremowe risotto z tuńczykiem i limonką, które Grzesiek zamówił w Żurawinie zdecydowanie wygrywa. Nie będę się powtarzać na temat wykwintności jego smaku, połączenia składników czy delikatności mięsa tuńczyka, bo zgadzam się z każdym zdaniem, jakim opisał to danie Grzesiek – nic dodać, nic ująć, zapraszam tu.

3 największe rozczarowania 2013 roku:

  1. Chcąc, nie chcąc muszę to napisać. Moim największym rozczarowaniem niestety okazała się Restauracja Oliwka. Po wydarzeniach z ostatniego miesiąca jej opis jest zdecydowanie do uaktualnienia. Zawiodła mnie z kilku powodów: 1. ma potencjał marketingowy, którego nie potrafi/nie chce wykorzystać, 2. w moim odczuciu oferuje dania (przynajmniej bezglutenowe) bardzo słabej jakości i jeszcze gorszego smaku, czyli nie spełnia misji, jaka moim zdaniem spoczywać powinna na knajpach należących do Menu Bez Glutenu – propagowanie kuchni bezglutenowej i ułatwianie życia głodnym celiakom. Skwitować mogę to tylko w ten sposób, że gdyby mnie postawiono w niej na kuchni, robiłabym lepsze bezglutenowe jedzenie, a nie tego oczekuję od knajpy. O restauracji przeczytacie tu a o innych przemyśleniach pod jej adresem tu.
  2. Bistro No 5. (opis tutaj) i to, że zostało zamknięte, bo był to raj dla mięsożernych bezglutenowców, zaraz po wegetariańskim/wegańskim Marrakeshu.
  3. Pizza w La Cantina. Restauracja podaje naprawdę smaczne dania bezglutenowe (jak wspomniana we wpisie jagnięcina, którą jadłam), choć niestety drogie. Jednak pizza (zwłaszcza w tej cenie) prosi o solidne dopracowanie tak, jak inwestycja w obsługę kelnerską.

 

O typach Grześka przeczytacie tutaj.

 

Przeczytaj też koniecznie o:

        »  Bobby Burger – słynne burgery
        »  Meat Love – świątynia mięsożernych
        »  Na świątecznym stole dania… z restauracji?
        »  Piękna 56
        »  Watch Full Movie Streaming And Download Pet (2016) subtitle english

 

  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Reddit
  • Tumblr
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *