6 lutego, 2014

TOP SECRET – informacje ściśle tajne

Dziś będzie krótko i pod wpływem impulsu.

Zastanawia mnie, dlaczego uzyskanie jakichkolwiek informacji od knajp/kucharzy jest takie trudne.

Wysłałam sporo maili z zapytaniami dotyczącymi menu czy szerszej oferty: czy ta zupa, która jest w menu obecnie, to ta sama, która była podawana jeszcze parę miesięcy temu, zapytania o możliwość i zasady rezerwacji zbiorowych, udostępnienie informacji nt. zmian wystroju. I wiecie co? NIC. Managerowie restauracji w większości nie są zainteresowani odpowiedziami na maile. Nie są zainteresowani kontaktem z klientem. Są zbyt zajęci? Nie zależy im? Nie znają odpowiedzi?

To jedna kwestia. Druga to pytania zadawane na miejscu. Z tym mam bardzo ciekawe doświadczenia. Zwłaszcza jeżeli chodzi o pytania dotyczące składu. To przecież nie tajemnica państwowa, zwłaszcza jeżeli w rachubę wchodzi czyjeś zdrowie. Jesteś uczulony na jakiś składnik? Niby możesz o niego dopytać. Może nawet uzyskasz odpowiedź. ALE w przypadku złożonych alergii to nie takie proste. Uważaj i stosuj zasadę ograniczonego zaufania. W knajpach kuleje nie tylko management, ale i obsługa, która nie lubi drążących klientów. Bez względu na to, czym to ich drążenie jest spowodowane.

W tym miejscu muszę przytoczyć historię (można pominąć).

Rozumiem, że pytanie „Czy ta potrawa nie zawiera glutenu, bo jestem uczulona?” może przyprawiać o konsternację. Więc OK, ułatwiam „Czyli nie zawiera pszenicy, owsa, jęczmienia i żyta”. Tyle tego, że można zwariować, co? Plus te fanaberie i mody na mieście, na niejedzenie glutenu, na pewno to tylko taki kaprys, przecież tego nie poczuje… A jeszcze nie daj boże kucharz poczuje się urażony.

Przykład jeden z wielu, najświeższy. Knajpa z kuchnią tajską. Pytamy, czy danie będzie bezpieczne. Kelnerzy konsultują wszystko z kuchnią. Super. Więc ośmielona jem, co dostaję. Zamówiłam łososia w sosie teriyaky. Przy rybie dwa sosy. Chutney mango, mniam, a drugi? Próbuję. Wyczuwam sos sojowy. Sos sojowy najczęściej zawiera mąkę pszenną (ale nie musi). Możecie sprawdzić, w składzie – jak wół. Myślę „Przecież wiedzieli, więc chyba mogę, prawda?”. Teriyaki zawiera sos sojowy także. Czyli może zawierać pszenicę, ale nie musi. Więc zjadam. Ze smakiem.

Pytamy przed zamówieniem deseru o to, czy na pewno sos sojowy był bez glutenu. Kelnerka nieco zmieszana tłumaczy, że kucharze powiedzieli, iż w kuchni tajskiej nie ma glutenu tak naprawdę. Czyli wyparcie. Trochę niepokojące.

Deser o jaki zapytaliśmy, po konsultacji z kuchnią, okazało się, że gluten zawiera, dlatego zmieniliśmy zamówienie.

W czym rzecz? Tym, że przez kolejny tydzień pokutowałam ten obiad.

Wiem, że początek tego wpisu to parszywna, niesprawiedliwa generalizacja. Jednak, jak często zdarza się, że wychodzimy z knajpy, będąc niezadowolonymi z obsługi? Ilu alergików woli nie wychodzić do knajp, bo boi się konsekwencji jedzenia na mieście? Ile knajp powstaje co chwilę, a ile upada? Odpowiedź jest jasna: WIELE.

W tym temacie powinniśmy czerpać inspiracje od naszych zagramanicznych sąsiadów bliższych i dalszych. Są pewne, dobre praktyki, które nie kosztują właściwie nic, a mogą podnieść komfort obu stron: zarówno klientów, jak i gości. Może warto ich poszukać i je zastosować?

 

Fot. healthimpactnews.com

 

Przeczytaj też koniecznie o:

        »  Get Green, czyli solidny łyk zdrowia
        »  Colombia Bar
        »  Restro – najlepsze lunche w Warszawie
        »  Watch Full Movie Streaming And Download The Outcasts (2017) subtitle english
        »  Coctail Bar Max – owocowy (i nie tylko) zawrót głowy
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Reddit
  • Tumblr
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *