19 lipca, 2013

Marrakesh Café

Cieplutko, lipiec, okres urlopowy. W gorące sobotnie popołudnie wybraliśmy się, tak w temacie wakacyjnym, do knajpy marokańskiej. Jej nazwa do pewnego momentu owiana była tajemnicą – niespodzianka na naszą kolejną „pierwszą” randkę. Miejsce wynalazł Grześ.

Wysiedliśmy przy placu Zawiszy i przeszliśmy w stonę budynku Millenium Plaza. Już się bałam, że zostałam zaproszona na randkę do Coffee Heaven… Całe szczęście nie! Naszym celem był Marrakesh Café. To ciekawe, że tak klimatyczne miejsce znajduje się w tak niepasującym do niego skrawku przestrzeni miejskiej! Budynek Millenium Plaza – co to właściwie jest? Ni to cetrum „handlowe”, ni biurowiec, coś takiego niedookreślonego i prędzej spodziewałabym się tu właśnie budki z szybką kawą na wynos, niż prawdziwie orientalnej restauracyjki. Zagwostka.

Jedynym plusem umiejscowienia knajpy jest jego kompleksowość. Stosunkowo blisko dworca (Ochota, Centrum), czynne od świtu do późnego wieczora, klimat „biznesowy” = łatwo tu wpaść i wypaść. Śniadania serwowane są od 8:00, mają  też ofertę lunchową, bar z kawą tuż przy wejściu i na wieczorny chillout też się coś znajdzie. No i można zapalić sziszę, jak ktoś lubi. Choć randkowo tu nie jest, miło posiedzieć z kimś bliskim i spędzić wspólnie czas na rozmowie.

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa - blog o restauracjach

Restauracyjka, jak ją nazywam jest restauracyjką z powodu przede wszystkim swoich rozmiarów. Nie jest tak mała jak Krowarzywa, czy Bisto No. 5, zmieściłoby się w niej nawet z 30 osób, jednak do dużych nie należy. Wnętrze jest bardzo widne dzięki ścianie zbudowanej z szyb, za którymi ustawione są krzesełka i stoliki imitujące mały ogródek przed knajpą.

Wnętrze jest klimatyczne, trochę momentami w stylu szisza pubu, z kolorowymi koralikami, poduchami i plecionymi matami na stolikach. Podoba mi się, bo nie jest przesadzone. Wyobrażam sobie, że musi tu być wspaniale zimą – usiąść przy oknie, podziwiać prószący za szybą śnieg, ogrzewać się w zapachu kardamonu, cynamonu i imbiru z gorącym kubkiem kawy w rękach… Do zimy jednak daleko (całe szczęście!).

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa, dania na wagę, zupy - blog o restauracjach

Jedynej rzeczy, jakiej w owym wnętrzu nie rozumiem to elektryczne pianino, które stoi tuż przy wejściu. Nie mam pojęcia, co ono tu robi, do czego nawiązuje i czy czemukolwiek służy. Pisząc teraz ten post, żałuję, że o to nie zapytałam.

Obsługa przy barze trochę wyjęta z kontekstu, jakby rozmarzona, w sumie nie ma się co jej dziwić ;). Preferowane byłoby, by była bardziej zorientowana, co do poszczególnych składników potraw i tego, co oby na pewno bezglutenowe jest, a co nie. W tak sprofilowanej kuchni warto się dobrze orientować ;). Poza tym bez zastrzeżeń.

Karta z menu przypomina mi trochę te z chińczyka – zadrukowany, świecący skrawek papieru złożony na kilka razy. Kryje w sobie kanapki (także z chlebem bezglutenowym, choć gdy my odwiedziliśmy Marrakesh, to go akurat nie mieli), przysmaki (jak falafel, czy kebab), przystawki, przekąski, hummus… Ciężko jednak skupić się na menu, które zapisane jest w karcie, gdy tuż przy samej kasie znajduje się otwarta lada, pełna orientalnych przysmaków. Wierzcie lub nie, ale poczuliśmy się przy niej jak na egzotycznych wakacjach all inclusive ;)! Do wyboru, do koloru, pachnąco i apetycznie! To się nazywa prawdziwa, marokańska kuchnia: mnóstwo soczewicy, ciecierzycy, kuskusu, bakalii, bakłażanów, ryżu i przypraw. Nakładasz co chcesz i ile chcesz, płacisz4,50 zł za 100 gramów.

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa - blog o restauracjach

Nie potrafiliśmy oprzeć się tym skarbom, nałożyliśmy wszystkiego po trochu – jedzenie z talerzy niemalże spadało. Do tego talerzyk przeróżnych dipów i past: był twarożek z orzechami, miód zmieszany z musem z melona i ostrym imbirem (GENIALNE połączenie smaków!), pasta z zielonego groszku, z czerwonej fasoli z ostrą papryką, czy bardziej przyziemne, jak jogurtowo-czosnkowy z ogórkiem, czy vege majonez. Takie przyjemności niestety trochę kosztują, bo mimo z pozoru niskich cen, dania są dość ciężkie wagowo, a im więcej nałożysz, tym więcej zapłacisz. Wydaje się logiczne :). Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak zdrowe jedzenie tu serwują, nie ma co się rozwodzić nad ceną, która jest absolutnie adekwatna do jakości i przystępna.

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa - blog o restauracjach

Warto zastrzec, że w tutejszej kuchni panują dwa hasła: weganizm/wegetarianizm i bezgluten, także mięsa tu nie zjesz. Jest za to zapiekane bezglutenowe tofu czy tarta szpinakowa. Uraczysz się tu także bezglutenowym/wegańskim ciastem oraz przepysznym koktajlem owocowym czy nieziemsko orzeźwiającą lemoniadą z mięty nana (wyglądającą jak zmiksowany szpinak), która, nie ujmując niczego koktajlom z Pochwały Niekonsekwencji, zostaje przez nas wyróżniona najlepszą lemoniadą ostatnich czasów! Polecamy także Cydr Royal w różnych smakach (np. morelowym, wiśniowym i śliwkowym).

Marrakesh Cafe Warszawa Aleje Jerozolimskie, kuchnia marokańska, restauracja wegańska, bezglutenowa, lemoniada z mięty nana, mięta nana - blog o restauracjach

I my tak posiedzieliśmy, pokminiliśmy, co nam się tu podoba, co mniej, z czym nam się miejsce kojarzy, wrzuciliśmy zapowiedź wpisu na Facebooka i szybko minął nam czas leniwego sobotniego popołudnia. Nie chciało nam się stąd wychodzić… Do tego stopnia wczuliśmy się w wakacyjny klimat, że gdyby nie szara rzeczywistość za oknem, pomyślelibyśmy, że wychodząc stąd trafimy na ścieżkę prowadzącą wprost do morza, w ostateczności basenu skąpanego w równikowym słońcu.

 

PODSUMOWANIE:

GDZIE MARRAKESH CAFE, al. Jerozolimskie 123A (na granicy Ochoty i Śródmieścia)
NA CO śniadanie, lunch, relaks
Z KIM małą grupą, z kimś bliskim, samemu
KUCHNIA marokańska, wegetariańska, wegańska, bezglutenowa; pyszna, prawdziwie orientalna, duży wybór past, dipów, koktajle, bezglutenowe ciasta
WNĘTRZE orientalne ale nieprzesadzone, małe ale widne, ozdobione ściany, lustereczka, świecidełka, poduchy, plecione maty na stołach, jest klimat
OBSŁUGA mogłaby być lepiej zorientowana w menu, ale jest OK
CENY przystępne; „szwedzki stół” – nakładasz i jesz ile chcesz za 4,50 zł za 100 gramów; ceny w menu od kilku do kilkunastu złotych
OGÓLNA OCENA Jeżeli chciałbyś poczuć się jak na wakacjach w egzotycznym kraju lub ogrzać się zapachem orientalnych przypraw polecamy Marrakesh Café – pyszne, klimatyczne miejsce wśród „nieklimatycznej okolicy”. Doskonałe, zdrowe jedzenie i doskonale orzeźwiająca lemoniada z mięty i limonki. Co ciekawe, knajpa planuje właśnie wystawić w najbliższym czasie na ulice Warszawy FOODWÓZEK – wegańskie i bezglutenowe burgery, pity i hummus. Trzymamy mocno kciuki, bo czegoś takiego brakuje (nie tylko) w naszej Stolicy! Szczegóły na Facebooku knajpy.
REZERWACJA MIEJSC 500 415 184; Profil na Facebooku, strona WWW, godz. otwarcia: pon.-pt. 8:00-22:00, sob.-ndz. 10:00-22:00

 

 

  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Reddit
  • Tumblr
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *