27 czerwca, 2013

Kubek w Kubek

Któregoś pięknego dnia w trakcie pracy podeszła do mnie koleżanka z pokoju obok, która mocno podziela moje zamiłowanie do wychodzenia na miasto w celach konsumpcyjnobrzusznych i podała mi małą czarno-białą ulotkę. „Masz. Napisali, że mają też bezglutenowe ciasta. Może się wybierzesz” – powiedziała. Ciasta? Skierowałam w jej stronę uszy jak kot, wytężyłam wzrok na małe literki. Chętnie! – pomyślałam.

Knajpka znajduje się na Mokotowie, niedaleko nieistniejącego już Silver Screena (uliczka, przy której mieści się lokal odchodzi od ul. Puławskiej). Nad drzwiami szyldu nie ma, za to obok wejścia stoi potykacz z wypisaną nazwą „Kubek w Kubek”, więc na pewno zauważycie miejsce przechodząc obok.

kubek_w_kubek_tasteaffairpl_02

Lokal jest nie za duży, biały, widny, można by rzec dziewiczy. Wygląda trochę jak klasa szkolna z dużą tablicą za ladą, bujanym konikiem, krzesełkami jak drewniane zabawki, trochę poduszek… Kojarzy mi się też trochę z greckim, letnim klimatem, albo kawiarnią na uboczu, bo jest tu bardzo spokojnie. Kręcą się od czasu do czasu jacyś ludzie, więc pusto nie jest, ale tłumów nie widziałam. I dobrze. Odnoszę wrażenie, że (co do wystroju i klimatu) jest coraz więcej takich lokali na mieście, jak kubek w kubek podobnych do tego :) Taka moda. Ot co.

kubek_w_kubek_tasteaffairpl_03

Wybraliśmy się tu ze znajomą parą na popołudniowe ciacho i kawę. Kawa ponoć jedna z najlepszych – mi po prostu smakowała. Za to ciacho… mmm! Właśnie z powodu tych ciast warto się tutaj wybrać. Zamówiłam tort bezowy z żurawiną (choć za bezą nie przepadam – po prostu nie da jej się zjeść dużo, bo zawsze w którymś momencie zacznie się czuć jajka). Zdecydowanie polecam spróbować go każdemu, kto tu trafi! Przepyszny!

kwk2

W ogóle zdjęcia ciast, jakie pojawiają się na profilu knajpy na Facebooku… Mam słabe nerwy, więc jak tylko się pojawią przyprawiają mnie o zawał serca – od razu bije kilkakrotnie szybciej! W ofercie pojawiają się torty, tarty owocowe, przekładańce, ciasta cytrynowe, marchewkowe i wiele innych (dostarczane na zamówienie) – każdego dnia coś innego.

kwk_1

I tu ważna kwestia! Jeżeli macie ochotę na coś pysznego i chcecie być pewni, że gdy przyjdziecie do Kubek w Kubek, nie zabraknie waszego wymarzonego ciasta – warto tu przedzwonić w ciągu dnia i poprosić o odłożenie kawałka, by przychodząc wieczorem nie poczuć się zawiedzionym. Ja się właśnie tak poczułam, gdy przyjechałam tu po raz drugi. Nie było już ani kawałka bezglutenowego ciasta. Wszystko zostało wyjedzone w ciągu dnia. Z jednej strony to wspaniale, że jest takie zapotrzebowanie (choćby z tego powodu knajpa wprowadziła takie wersje ciast i przekąsek – bo klienci o nie pytali i super), z drugiej – czy to kolejna moda na mieście, czy może celiakia/inna nietolerancja aż tak się szerzy? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale zastanawiające.

kubek_w_kubek_tasteaffairpl_04

Wspomnianego kolejnego razu z powodu możliwych do zjedzenia dla mnie przysmaków poprosiłam biały chłodnik z wędzonym łososiem. Jak to chłodnik, nie pachniał najpiękniej, ale był naprawdę bardzo smaczny. Poza tartami i tego typu przekąskami, warto też przyjść tu na śniadanie, choć mi osobiście się jeszcze nie zdarzyło (wymieniona na początku koleżanka jadła je i bardzo sobie chwali, można się najeść). Jeżeli zależy Wam na bezglutenowych świeżych chlebkach/bułeczkach do jajecznicy i konfitur – call Kubek w Kubek before again, baby.

Z ciekawostek, w lokalu od niedawna można kupić lody handmade firmy Lodove – również bardzo modne na salonach ostatnio, całkiem smaczne. Wiem, że knajpa zakupiła sobie foremki do lodów i zamierza próbować zrobić coś po swojemu. O jakichś śmietankowych z chili słyszałam…? Warto śledzić, co z tego wyjdzie.

 

PODSUMOWANIE:

GDZIE KUBEK W KUBEK, ul. Grażyny 16 (Mokotów)
NA CO śniadanie, na relaks ze znajomymi
Z KIM małą grupą, z partnerem, z kimś bliskim, samemu
KUCHNIA jedzenie przekąskowe – tarty, pasy, sałaty, kanapki, zupy kremy, ciasta, kawa; śniadania, menu zmienne; dania bezglutenowe
WNĘTRZE lokal niewielkich rozmiarów, biały, widny, ściana z szyb wychodząca na ulicę, przed lokalem garstka miejsc, czasem dzieciaki grają tu w klasy na chodniku
OBSŁUGA luz blues, w niebie same dziury + ciekawość, pierwszy stopień do piekła = wyluzowana, rozgadana i łaknąca klienckiego feedbacku
CENY niewygórowane – od kilku do kilkunastu złotych
OGÓLNA OCENA modne miejsce, zyskujące coraz bardziej na popularności. Rozkręca się w bardzo dobrym tempie, przyciąga coraz więcej ludzi, a przyczyn sukcesu upatrywać się można w zasłuchaniu w klienta. Tu obserwuje się nie tworzenie włoskiej familii, a raczej jakiejś społeczności wzajemnej adoracji. I słuszne, bo jest za co adorować – ciacho z kawą? – koniecznie, serio! Będziemy tu wracać.
REZERWACJA MIEJSC 796 207 488; www.kubekwkubek.com

 

 

  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Reddit
  • Tumblr
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj


4 odpowiedzi na “Kubek w Kubek”

  1. asz napisał(a):

    Śniadaniem można się nie tylko najeść, ale wręcz nażreć:) W dodatku można je dostać nawet przed 13 (w wielu miejscach tylko do południa), a 15 zł za sporą i urozmaiconą porcję to chyba niedużo. Niestety obsługa bywa powolna (dość długo czekaliśmy na śniadanie, mimo że tłoku nie było), choć faktycznie jest przemiła – dlatego chcę wierzyć, że to był po prostu wypadek przy pracy.

  2. Aleksandra napisał(a):

    Celiakia się nie szerzy, prawie wszyscy ją mamy nieświadomie. Celiakię, nadwrażliwość na gluten i jemu analogicznie zbożowe białka czy jak zwał. Wzrasta za to całe szczęście świadomość i coraz mniej ludzi truje się zbożami.
    Polecam: „Paleo dieta. Zrzuć kilogramy, zbuduj formę, pokonaj choroby” Robb Wolf
    „Dieta bez pszenicy” Davis William
    z rodzimych – dowolną pozycję dr Jana Kwaśniewskiego
    Forum optymalnych
    A jeżeli czytacie po angielski, to tę panią też polecam w kwestii glutenu i innego świństwa;) http://mariamindbodyhealth.com/

    A poza tym powyższym czepianiem się: bardzo sensowny blog! Miło się czyta i aż chce się wyruszyć na gastronomiczny podbój Warszawy :)

    • Taste Affair napisał(a):

      Cześć Ola! Wielkie dzięki za komentarz, miłe słowa i informacje-źródła! Książkę Williama Davisa „Dieta bez pszenicy” pochłonęłam niemal jednym kęsem ;) i bardzo pomogła mi w zrozumieniu tego, co się ze mną działo po przejściu na dietę bezglutenową. Autor przedstawił wiele ciekawych, wydawałoby kontrowersyjnych faktów, ale wydaje mi się, że niektóre tematy potraktował na wyrost (jak kompletna eliminacja węglowodanów pochodzących z innych zbóż, kasz czy ryżu z diety, którą wskazywał, jako ideał), lecz z większością tez nie potrafię się nie zgodzić.

      Co do szerzenia się celiakii – tak, dzieje się „w temacie”, ale nie powiedziałabym, że wszyscy ją mamy nieświadomie, bo celiakia a nadwrażliwość to dwa (choć wydawałoby się bliźniacze) światy. Gen odpowiedzialny za rozwój celiakii ma ok 30% społeczeństwa, choruje ok. 2-3% populacji (nieoficjalnie mówi się nawet o 5% lub więcej). Chorobie towarzyszy szereg zmian w organizmie i szereg długotrwałych konsekwencji zdrowotnych. Inna jest też reakcja organizmu na gluten niż w przypadku choćby właśnie nadwrażliwości. Ale ta nadwrażliwość – tu się zgodzę – dotyka coraz większą liczbę ludzi. Wynika to (jak pewnie czytałaś) z tego, czym tak naprawdę są dzisiejsze zboża i tego, że gluten staje się powszechnym składnikiem codziennie spożywanych produktów, przez co zwyczajnie go przedawkowujemy. Ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę, choć chyba ta świadomość trochę rośnie, co napawa nadzieją. Temat rzeka… Staramy się czasem coś przemycić miedzy wierszami na blogu. Warto Twoim zdaniem o tym pisać więcej/uświadamiać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *