20 czerwca, 2013

The Mexican

Z meksykańską kuchnią jest tak, że jak raz spróbujesz, to już nie chcesz przestać. Jest świetna. Oczywiście, jeżeli ktoś lubi ten zestaw smakowy i raczej pikantne potrawy. My uwielbiamy. Choć w sumie to ja uwielbiam, Magda ostatecznie toleruje ;). Jeżeli nie próbowaliście – na inicjację tex-mex trzeba wybrać miejsce, którego nie powstydziłby się wąsaty Meksykanin. The Mexican niestety nie odpowiada w 100% temu kryterium, ale pozwala rozeznać się odkrywcom meksykańskich, pierwszych wrażeń.

The Mexican z zewnątrz

Mówimy w tym przypadku o sieci restauracji z kuchnią tex-mex, fajnie i klimatycznie urządzonych – scena wymieszania meksykańskiej tawerny z amerykańskim saloonem. Kelnerki w długich spódnicach zestawionych z krótką górą, kelnerzy jak z westernu, strzelają z kapiszonów, świetna muzyka mariachi dodaje klimatu… no można się poczuć jak w Mexico! Jedzenie natomiast jest po prostu do zjedzenia, nie można mówić o jakichś wspaniałych specjałach. Jeśli chodzi o tą, jakże ważną kwestię (menu) – jest to zwykła sieciówka na trochę wyższym niż średni poziomie. Jakość jest powtarzalna, acz nie bez wpadek. Na kilka wizyt w The Mexican podczas jednej burrito współbiesiadnika w dużej części składało się z samej, bardzo grubej tortilli. Widziałem różne rzeczy, ale nie pajdę placka o grubości blisko dwóch centymetrów ;). Na ten widok kelnerka wyłgała się mówiąc, że to nie jej wina a kucharzy i odeszła. Oczy wypadły nam do guacamole. Ale (!) nie znaczy to, że nie można tam smacznie zjeść. Na przykład bardzo fajne jest pikantne burrito (można wybrać też średnie lub łagodne – fajnie!): sporo dodatków, smaczna salsa, całość to 0,7 kg (super dla głodomorów), trochę za dużo kapuścianej sałatki (ale to bolączka wielu sieciówek w Kraju Kapustą Stojącym). Czasem na przystawkę dostaniesz nachosy z pyszną, pikantną salsą, a czasem nie – nie wiem od czego to zależy, ale słabo, że nie potrafią się trzymać swoich własnych praktyk. W sumie to normalka w W-wie – wiele miejsc ma z tym problem.

The Mexican - ogródek

Co zachwala wiele osób, z którymi jesteśmy w tym przypadku zgodni – w The Mexican mają świetne margerity w różnych smakach. Można zamówić kielon albo od razu całe wiadro ;) – jeśli planujesz wizytę grupą, to zdecydowanie warto złożyć zapotrzebowanie na cały tankowiec tego cudnego trunku i od razu umówić taxi bagażowe na konkretną godzinę, żeby można było przetransportować Poległych Od Tequili na Kolską ;).

Obsługa ogólnie rzecz ujmując jest w porządku – miła, choć czasem nie ogarnia, ale to jak w każdym tego typu miejscu. Robią też fajne niespodzianki urodzinowe, takie na spontanie – nie trzeba się umawiać, wystarczy szepnąć kelnerowi, że ktoś przy naszym stoliku dziś świętuje, lub… zamówić sernik. Nie powiem o co chodzi, raz byłem świadkiem, było sympatycznie :).

 

PODSUMOWANIE:

GDZIE THE MEXICAN, ul. Podwale 29 (Stare Miasto), Zgoda 6 (Centrum)
NA CO na wieczór, na urodziny, napić się
Z KIM ze znajomymi, małą i dużą grupą, z partnerem
KUCHNIA tex-mex, smaczna, ale nie porywa
WNĘTRZE dobrze odzwierciedla klimat Meksyku i Dzikiego Zachodu
OBSŁUGA dość sprawna, raczej przyjazna, po prostu wykonuje swoje zadania; bywa wesoło
CENY przekąski – 10-20 zł, sałatki – 15-22 zł, quesadillas i tacos – 19-22 zł, inne dania – 20-50 zł, Margarita Grande – 31 zł
OGÓLNA OCENA The Mexican najlepiej nadaje się na wyjście ze znajomymi czy to na coś do zjedzenia i lekkiego drinka (obowiązkowo chluba lokalu – Margarita Grande), czy na balowanie przy tequili do późna. Jest tu wesoło i klimatycznie. Można się najeść za dobre pieniądze, choć zdecydowanie nie jest to miejscówka dla smakoszów meksykańskiej uczty, a dla dopiero poznających jej uroki.
REZERWACJA MIEJSC Podwale: (022) 635 32 32, Zgoda: (022) 826 00 09, 535 660 900; www.mexican.pl

 

 

  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Reddit
  • Tumblr
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj


2 odpowiedzi na “The Mexican”

  1. Szu napisał(a):

    Jadlem kilka razy w The Mexican w nieistniejacym juz lokalu kolo Foksal. Sernik fajnie podany, mozliwosc dolewania napojow, ogolnie ciekawy wystroj. Jadlem chili con carne 2x, za pierwszym wszystko super, bardzo smaczne. Natomiast drugi raz tak sie zatrulem ze wyladowalem na przychodni, z żółtymi oczami. Praktycznie półprzytomny przez 3 dni… Z tego powodu moja noga nigdy nie postanie w The Mexican. Ostrzegam przed mięsem tamtejszym. Jest to opinia na poważnie, jesli ktos chce sie skontaktowac prosze bardzo.

    • Taste Affair napisał(a):

      Współczujemy tak przykrego doświadczenia. Niestety zdarza się tak czasem, że trafi się na pechowy „rzut”… :( Zdecydowanie tak być nie powinno, bo knajpy powinny za każdym razem równie mocno dbać o swoich klientów i mieć świadomość, że są poniekąd odpowiedzialne za ich zdrowie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *